Imię i nazwisko: James Howlett Pseudonim: Wolverine / Logan Data urodzenia/Wiek: 1832 / 182 lat Zdolności: Samoleczenie, wysuwane pazury pokryte adamantium, wyostrzone zmysły. Znaki szczególne: Charakterystyczne uczesanie i bokobrody. Zazwyczaj pali cygara. GXRA 2015 GXRA 2020 Discord ID: szvper
Wiek: 26 Dołączył: 13 Lip 2007 Posty: 1497
Wysłany: Czw 13 Mar, 2025 17:19
Logan spojrzał na nią z tym półuśmiechem, który pojawiał się na jego twarzy tylko w najbardziej intymnych, najprawdziwszych momentach. Jego dłoń przesunęła się leniwie wzdłuż jej pleców, zatrzymując się na jej talii, jakby chciał ją utrzymać blisko, a jednocześnie dać jej przestrzeń, jeśli by tego potrzebowała.
— Twoje dziwactwa? — powtórzył z lekką ironią w głosie. — Jane, mam ponad sto lat na karku, byłem w wojnach, przeżyłem atomówkę, i radzę sobie z własnym, jak to ujęłaś, „dziwactwem,” codziennie. Myślisz, że twoje będą dla mnie jakimś problemem?
Przesunął dłonią po jej włosach, palcami powoli przeczesując kosmyki, jakby chciał zapamiętać ich teksturę.
— A jeśli znowu wyląduję na ścianie… — jego uśmiech pogłębił się, a w oczach pojawił się ten znajomy błysk — …to po prostu znajdę sposób by się z niej z zdjąć.
Gdy powiedziała, że woli być księżniczką, która ratuje swojego księcia, Logan uniósł lekko brew, a kącik jego ust uniósł się w tym zadziornym, pełnym czułości uśmiechu.
— Cóż… — mruknął, pochylając się bliżej, aż jego oddech owiał jej skórę. — Jeśli masz zamiar pokonać za mnie smoka, to mam nadzieję, że przynajmniej pozwolisz mi zadać mu ostatni cios. Chociaż… — jego dłoń przesunęła się po jej plecach, przyciągając ją jeszcze bliżej — … może zgodzę się na to, żebyś uratowała mnie raz czy dwa. W końcu wiesz, jak to jest — za każdym bohaterem stoi ktoś, kto trzyma go przy życiu.
Jego spojrzenie złagodniało, gdy zobaczył rumieniec na jej policzkach i usłyszał niepewność w jej głosie, gdy spytała, czy zostanie na noc. Logan przez chwilę milczał, bo wiedział, jak wiele to dla niej znaczyło — i jak wiele znaczyło dla niego.
Nachylił się, aż ich czoła się zetknęły.
— Jane… — jego głos był niski, cichy, prawie drżący od emocji. — Jeśli myślisz, że po tym wszystkim po prostu wstanę, wyjdę i zostawię cię tu samą, to chyba nie słuchałaś mnie uważnie.
Jego dłoń powędrowała na jej policzek, kciukiem przesunął delikatnie po jej skórze.
— Zostanę. Do rana. I do następnego poranka. I do każdego poranka, jaki będziesz chciała.
Jego palce zjechały z jej policzka na linię szczęki, a potem na szyję.
— Ale wiesz, Jane… — dodał, głos jeszcze bardziej przycichł, a jego spojrzenie przybrało ten znajomy, intensywny wyraz — …jeśli myślisz, że będę w stanie po prostu zasnąć, kiedy jesteś tak blisko… cóż, to może być trochę trudniejsze.
Pochylił się i pocałował ją — powoli, głęboko, z całą pewnością i czułością, jakiej nie pozwalał sobie okazać przez całe życie. Gdy oderwał się od jej ust, jego czoło znów spoczęło na jej, a jego oddech splatał się z jej.
— Zostanę — powtórzył z cichym mruknięciem. — Więc lepiej się przyzwyczaj. Bo na zawsze to naprawdę strasznie długo, Jane… i nie zamierzam nigdzie się ruszać.
Imię i nazwisko: Jane Weller Data urodzenia/Wiek: 14.07.1988, 26 lat Zdolności: Przejmowanie mocy przez krew, manipulacja molekularna, telekineza GXRA 2017 Discord ID: janeweller
Dołączyła: 13 Lip 2007 Posty: 9975
Wysłany: Czw 13 Mar, 2025 21:50
Przygryzła dolną wargę, starając się nie roześmiać na samą myśl o tym jakby chciał się od tej potencjalnej ściany oderwać, ale kąciki ust drżały jej wystarczająco, by mógł się zorientować, że sama myśl o tym ją bawi.
- Wiesz, ten kto pokonuje smoka zwykle dostaje w nagrodę pocałunek, więc nie wiem czy będę aż tak chętna, by z tego rezygnować, ale mogę się parę razy poświęcić.
Kiedy ich czoła się zetknęły i usłyszała jego słowa niemal się zakrztusiła wdychanym powietrzem. Nagle zrobiło jej się gorąco, chociaż jego dłoń na jej policzku była jeszcze cieplejsza niż jej skóra. I w tym momencie powiedział coś, od czego zabrakło jej tchu i przez moment nie śmiała wręcz wierzyć, w to co usłyszała. Co gorsze (a może jednak lepsze?) jej wyobraźnia wspięła się na szczyty swoich możliwości i podsunęła jej wyjątkowo wyraźne wizje możliwego scenariusza. Serce waliło jak oszalałe w jej piersi, tak mocno i szybko, że pomimo normalnych możliwości słuchowych słyszała jego odgłos wyraźnie. Wiedziała, że zmysły Logana są wyjątkowo czułe, więc była świadoma, że słyszy jak szybki jest jej puls, widzi jej rozszerzone źrenice, czuje zapach jej ciała i to jak drży on w oczekiwaniu na spełnienie jego słów.
Kiedy jego usta dotknęły jej własnych, Jane westchnęła, co pozwoliło mu go tylko pogłębić. Dźwięk jaki z siebie wtedy wydała był stłumionym przez jego usta mruczeniem pełnym satysfakcji, ale też pragnienia czegoś więcej, potrzebą nadrobienia straconego czasu. Gdyby nie ramiona Logana, gdyby nie jej własne ręce oplatające jego ramiona, to Jane niechybnie ześlizgnęłaby się z jego kolan, kiedy poczuła jakby jej całe ciało chciało się roztopić i przylgnąć do niego jeszcze bliżej, pozbywając się odzieżowej bariery, która ich w tym momencie dzieliła.
- Trzymam cię za słowo - szepnęła, łapiąc oddech i czując się jakby przebiegła maraton i to ze dwa razy. Pochyliła się do jego ucha i w przypływie szalonej odwagi i niefiltrowanej niczym szczerości wyszeptała - Nigdzie? Nawet na łóżko? - Jej dłoń zaczęła się powoli zsuwać po jego torsie, jej telekineza rozpinała guziki na tyle szybko, że jej palce dotykały nagiej skóry Logana.
Jane owszem, była nieco wstawiona, ale daleko jej było do bycia pijaną, ale w tym momencie była w stanie upojenia miłosnego na tyle silnego, że przewyższało to jej zwykłą niepewność, nieśmiałość i wszelkie rezerwy czy zbyt logiczne i trzeźwe myślenie. Chciała być z nim, tak blisko jak kto tylko fizycznie było możliwe, bo emocjonalnie już czuła się z Loganem zjednoczona i zamknięta w tej cudownej bańce zwanej szczęściem.
Imię i nazwisko: James Howlett Pseudonim: Wolverine / Logan Data urodzenia/Wiek: 1832 / 182 lat Zdolności: Samoleczenie, wysuwane pazury pokryte adamantium, wyostrzone zmysły. Znaki szczególne: Charakterystyczne uczesanie i bokobrody. Zazwyczaj pali cygara. GXRA 2015 GXRA 2020 Discord ID: szvper
Wiek: 26 Dołączył: 13 Lip 2007 Posty: 1497
Wysłany: Wto 20 Maj, 2025 10:44
Logan poczuł jej mruknięcie pod swoimi ustami i niemal zadrżał. To, że Jane potrafiła się z niego śmiać nawet w najbardziej intymnych chwilach, tylko podsycało ogień, który już dawno w nim zapłonął. Miała ten niepokorny błysk w oczach, który rozbrajał go skuteczniej niż jakakolwiek broń, i nawet teraz — kiedy była blisko, rozgrzana, pełna odwagi i drżąca od pragnienia — nie traciła tej iskry.
Jej słowa o smoku wywołały w nim krótki, chrapliwy śmiech, cichy i głęboki.
— Nie śmiałbym odebrać ci nagrody — mruknął nisko. — Ale jeśli zdecydujesz się ją podzielić… to mogę się poświęcić.
Ale to, co zrobiła potem…
Kiedy pochyliła się do jego ucha i wyszeptała to pytanie — z tą nutą bezczelnej czułości, podszytej odwagą i pragnieniem — poczuł, jak jego ciało napina się mimowolnie, jakby każda molekuła nagle uświadomiła sobie, że coś nieodwracalnego właśnie się wydarza.
Jej dłoń…
Jej dłoń, przesuwająca się po jego torsie, i guziki, które rozchylały się jeden po drugim, jakby same poddawały się jej woli… to wszystko sprawiało, że cały świat zniknął. Została tylko ona. Jej zapach. Jej głos. Jej ciepło.
I to pytanie.
“Nawet na łóżko?”
Logan westchnął cicho, ale w tym westchnieniu było coś surowego, coś zwierzęcego. Jakby jego instynkty — te najgłębsze, najstarsze — właśnie przyjęły to zaproszenie jako rozkaz.
— Jeśli mam iść… — szepnął w odpowiedzi, zniżając głos tak, że jego słowa niemal zawibrowały na jej szyi — …to tylko z tobą.
Pochylił się powoli, muskając ustami linię jej szczęki, potem ucha, i wreszcie szeptem, który przypominał bardziej obietnicę niż odpowiedź, dodał:
— Ale ostrzegam, Jane… to może być bardzo… bardzo długa noc.
Jego dłonie, dotąd cierpliwe, przesunęły się teraz zdecydowanie — jedna zsunęła się niżej, obejmując ją pewnie za uda, druga śmiało wsunęła się pod jej bluzkę, gdzie dotyk skóry o skórę był jak eksplozja.
— Trzymaj się mnie mocno… — mruknął z uśmiechem, który był już czystą, nieskrywaną potrzebą — …bo nie zamierzam cię puścić.
I wtedy, bez ostrzeżenia, podniósł się z kanapy, trzymając ją w ramionach, jakby była lekka jak piórko. Bez najmniejszego wysiłku, z tą spokojną siłą, która była dla niego tak naturalna.
Spojrzał jej głęboko w oczy.
— Do łóżka, mówisz?
I ruszył, krok po kroku, z nią w ramionach — jakby niósł najcenniejszy skarb. Bo w jego oczach właśnie tym była. I nie zamierzał pozwolić, by ta noc — ta chwila — była niczym mniej niż doskonałym początkiem ich “na zawsze”.
Imię i nazwisko: Jane Weller Data urodzenia/Wiek: 14.07.1988, 26 lat Zdolności: Przejmowanie mocy przez krew, manipulacja molekularna, telekineza GXRA 2017 Discord ID: janeweller
Dołączyła: 13 Lip 2007 Posty: 9975
Wysłany: Wto 20 Maj, 2025 17:59
Jego słowa powodowały, że jednocześnie przez ciało Jane przebiegały przyjemne drżenie, jak i miała wrażenie, że jest ono w ogniu i się za chwilę stopi. Nikt z kim była wcześniej nie potrafił doprowadzić ją do takiego stanu, w którym rozsądek wyleciał z hukiem za okno, a świadomość zawęziła się do tu, teraz, z nim. Każdy dotyk Logana zostawiał na jej skórze gorący ślad, każdy oddech przyprawiał ją o gęsią skórkę, a każde słowo wprawiało ją w upojenie.
"Ale ostrzegam, Jane… to może być bardzo… bardzo długa noc."
Te słowa i dłoń Logana na jej nagiej skórze... Jane nie potrzebowała niczego więcej, by wszelkie myślenie zrobiło sobie przerwę, a kontrolę wzięły podstawowe, pierwotne instynkty. Chciała czuć, chciała brać, ale też dawać tyle samo w zamian, jeśli nawet i nie więcej, chciała by ta noc nie miała końca, chciała by Logan zapełnił sobą tę pustkę, która w niej tkwiła, by był tą jedną jedyną i najważniejszą osobą w jej życiu.
~*~
Jane nie wiedziała co ją obudziło. Trzaśnięcie drzwi czy może odgłosy silnika dobiegające zza okna. Pokój był ciemny. Grube kotary na oknach blokowały większość światła, pozostawiając pokój w półmroku. Do tego jej pokój znajdował się od północnej strony.
Znajdowała się jeszcze w tym błogim stanie, kiedy jeszcze nie potrafiła rozróżnić co jest snem, a co jawą. Chciała przekręcić się na drugi bok, ale jej próba spełzła na niczym. Coś ją trzymało mocno i pewnie, nie pozwalając na żaden ruch. Umysł Jane potrzebował kilku kolejnych sekund na uruchomienie wszystkich procesów pamięciowych. Wspomnienia ostatniej nocy zalały ją niczym fala tsunami, każde z nich tak wyraźne i realne, że miała wrażenie, że przeżywa je na nowo wszystkimi zmysłami. A jeszcze bardziej odczuwała ciało Logana, ciasno przylegające do jej pleców i jego ramiona, obejmujące ją w zaborczo. Podjęła jeszcze jedną próbę przekręcenia się w drugą stronę i tym razem, robiąc to powoli, udało jej się to, ale w trakcie uświadomiła sobie, że czuje wszystkie mięśnie, nawet te, o których nie miała pojęcia, że można je przeciążyć.
- Mmmm... - wymruczała wprost w tors Logana, gdy znalazła wygodną pozycję po kilku chwilach wiercenia się, chociaż ich zakres był minimalny, bo Logan nadal obejmował ją w dość restrykcyjny sposób.
Jane podobała się jego zaborczość i fakt, że nie przeszkadzało mu to, że ją odwzajemnia. Mój ci on.
Imię i nazwisko: James Howlett Pseudonim: Wolverine / Logan Data urodzenia/Wiek: 1832 / 182 lat Zdolności: Samoleczenie, wysuwane pazury pokryte adamantium, wyostrzone zmysły. Znaki szczególne: Charakterystyczne uczesanie i bokobrody. Zazwyczaj pali cygara. GXRA 2015 GXRA 2020 Discord ID: szvper
Wiek: 26 Dołączył: 13 Lip 2007 Posty: 1497
Wysłany: Pon 16 Cze, 2025 15:23
Logan spał, ale nie spał głęboko. Jego zmysły, choć w stanie spoczynku, wciąż odbierały sygnały z otoczenia — jej ruch, jej zapach, nawet najcichszy dźwięk, jaki wydawała w półśnie. Nie był stworzony do pełnego odprężenia, do snu bez czujności. A jednak tej nocy — i teraz, w tym spokojnym półmroku jej pokoju — czuł się bliżej tego stanu niż kiedykolwiek wcześniej. Nie dlatego, że otoczenie było bezpieczne. Ale dlatego, że to ona była obok.
Jej ciało poruszyło się pod jego ramieniem, delikatne, ciepłe, znajome już w sposób, który zaskoczył go swoją naturalnością. Wydawała z siebie cichy, gardłowy pomruk i wtuliła twarz w jego tors, jakby należała tam od zawsze, a Logan… Logan poruszył się ledwie zauważalnie, mocniej obejmując ją ramieniem, jakby nawet przez sen odczytał jej potrzeby i odpowiedział bez słowa.
Jego nos odnalazł miejsce przy jej skroni, wdychając zapach jej skóry — słodki, ciepły, z nutą czegoś nieuchwytnego, co przez całą noc nie dawało mu wytchnienia. To nie był tylko zapach jej ciała. To był zapach domu.
Palce, które jeszcze kilka godzin wcześniej zaciskały się na jej biodrach z siłą i głodem, teraz gładziły ją leniwie po plecach pod materiałem cienkiego koca, który ledwie ich przykrywał. Powietrze w pokoju było chłodne, ale Logan grzał ją sobą — całą swoją obecnością, ciałem, którym otulił ją jak pancerzem.
Mruknął cicho, niskim dźwiękiem głęboko z piersi, zanim otworzył jedno oko, półprzytomnie zerkając na twarz Jane, która jeszcze nie była gotowa wyjść ze stanu między snem a jawą. Kiedyś takie poranki były dla niego tylko pustą przestrzenią — cichym świadectwem tego, co stracił, zanim w ogóle zdołał coś zdobyć. Teraz było inaczej. Ona tu była. Obok. Cała, bezpieczna, z lekkim rumieńcem snu na policzkach i tą spokojną miękkością, której dotąd znał jedynie smak w snach, o których rzadko opowiadał.
— Wiem, że próbujesz się wymknąć — mruknął ochryple, z głosem jeszcze zaspanym, lecz noszącym w sobie tę chropowatą czułość, jakiej się po nim nikt nie spodziewał. — Ale nigdzie cię nie puszczę. Jeszcze nie.
Powiedział to półżartem, ale jego ramię tylko utwierdziło słowa, dociskając ją do siebie z niemal dziecinnym uporem.
Oparł czoło o jej czoło, pozwalając sobie na moment całkowitego zatracenia w tej ciszy, przerywanej jedynie biciem ich serc — jego wolniejszym, ciężkim i miarowym; jej szybszym, delikatnym, pełnym życia.
Nie potrzebował nic więcej.
Nie musieli nic mówić. Wystarczyło, że była. Że został.
Imię i nazwisko: Jane Weller Data urodzenia/Wiek: 14.07.1988, 26 lat Zdolności: Przejmowanie mocy przez krew, manipulacja molekularna, telekineza GXRA 2017 Discord ID: janeweller
Dołączyła: 13 Lip 2007 Posty: 9975
Wysłany: Wto 17 Cze, 2025 22:54
Poczuła jak jego uścisk się nieco zacieśnia i na jej ustach pojawił się błogi uśmiech. Znajdowała się w ramionach ukochanego mężczyzny, który nawet przez sen pokazywał jak bardzo mu na niej zależy i że jej miejsce jest właśnie tam, gdzie się znajdowała - w jego objęciach, wtulona w jego ciało tak, że nie było miejsca między nimi nawet na skrawek materiału. Wolną rękę przesunęła z jego piersi na plecy, odwzajemniając uścisk, ale też dając do zrozumienia, że i ona może okazywać zaborczość. Jej palce lekko przesunęły się po łopatce Logana, dokładnie tam, gdzie zaledwie kilka godzin wcześniej jej paznokcie zostawiły w chwili uniesienia zadrapania. Z jednej strony cieszyło ją, że jego healing factor natychmiast się ich pozbył, ale z drugiej chciała zostawić na nim swój ślad - dowód na to, że należy on do niej.
Mruknięcie Logana wyrwało ją z wspominania nocy. Spod na wpół przymkniętych oczu dostrzegła jego zaspane spojrzenie, tak bardzo odzwierciedlające jej własne pragnienie pozostania na zawsze w tym błogim stanie budzenia się w ramionach najbliższej osoby. Ta błoga świadomość, że w końcu znalazło się bezpieczną przystań w jedynej osobie na całym świecie, o której mogła po raz pierwszy w życiu powiedzieć, że była jej domem. Nareszcie mogła się zatrzymać, mogła przestać uciekać przed przeszłością, bo Logan był jej teraźniejszością i przyszłością.
- Wcale, że nie - wyszeptała równie zaspanym głosem, ale z nutą rozbawienia jego zaborczością, jakby była jego ulubionym misiem, którego nikomu nie chce oddać.
Przesunęła dłoń z powrotem na jego klatkę piersiową i zatrzymała ją tam, gdzie mogła wyczuć bicie jego serca, silne i równe.
- Nigdzie nie chcę iść. Mam ciebie przy sobie i niczego więcej nie potrzebuję - dodała, przez parę sekund moszcząc się nieco wygodniej w jego ramionach i zanurzając się w szczęściu jakiego doświadczała.
Imię i nazwisko: James Howlett Pseudonim: Wolverine / Logan Data urodzenia/Wiek: 1832 / 182 lat Zdolności: Samoleczenie, wysuwane pazury pokryte adamantium, wyostrzone zmysły. Znaki szczególne: Charakterystyczne uczesanie i bokobrody. Zazwyczaj pali cygara. GXRA 2015 GXRA 2020 Discord ID: szvper
Wiek: 26 Dołączył: 13 Lip 2007 Posty: 1497
Wysłany: Śro 06 Sie, 2025 14:20
Logan poczuł jej dłoń przesuwającą się po jego plecach — ciepły, leniwy dotyk, w którym była zarówno czułość, jak i coś dzikiego, zaborczego. Jego mięśnie zadrżały nieznacznie pod jej palcami, nie z zimna, nie z bólu, ale z tego znajomego, pierwotnego odruchu, który budziło w nim samo jej istnienie tak blisko. To, że znała jego ciało — i że wcale się tego nie wstydziła — działało na niego silniej niż jakiekolwiek słowa.
Jej paznokcie zostawiły na nim ślady kilka godzin wcześniej, drobne linie namiętności, które już zniknęły pod wpływem jego regeneracji. A jednak, gdy przesunęła dłonią po miejscu, gdzie je pamiętał, coś w nim zadrżało. Tak, jego skóra się zagoiła — ale to, co wydarzyło się tej nocy, zapisało się głębiej. Gdzieś, gdzie żadne leczenie nie miało dostępu. I dobrze. Bo nie chciał, żeby się zatarło.
Mruknął cicho, z tym charakterystycznym, głębokim pomrukiem gdzieś między zadowoleniem a przywiązaniem. Jane mówiła cicho, prawie szeptem, zaspanym głosem, który osiadał mu na skórze jak ciepła mgła. Jej słowa — "mam ciebie przy sobie i niczego więcej nie potrzebuję" — trafiły do niego z siłą większą niż się spodziewał.
Nie odpowiedział od razu. Nie musiał. Najpierw przyciągnął ją do siebie jeszcze bliżej, jakby chciał zespolić ich ciała w jedno. Nie było między nimi już nic — żadnych niedopowiedzeń, żadnego powietrza, żadnego "może" lub "kiedyś". Było tylko teraz.
Jego ręka przesunęła się z jej talii na plecy, potem na kark, gdzie zatopił palce w jej włosach i przytrzymał ją tam z tą samą stanowczością, z jaką inni chwytali broń. Ale w jego dotyku nie było brutalności. Była miękkość, której nikt by się po nim nie spodziewał. Czułość zbudowana z doświadczenia straty, z bólu i z walki o każdy skrawek szczęścia. Teraz, w końcu, miał coś, czego nie zamierzał oddać.
Logan odchylił głowę tak, by spojrzeć na nią spod przymkniętych powiek. W świetle przesączającym się nieśmiało zza kotar jej twarz wyglądała jak obraz, jak coś świętego. I nie wiedział, co zrobił, że zasłużył na ten widok, ale czuł, że musi to pielęgnować.
— Więc zostań — mruknął w końcu nisko, głosem lekko zachrypniętym od snu i emocji, którymi jeszcze nie nauczył się w pełni dzielić. — Zostań właśnie tu. Ze mną. I niech cały cholerny świat poczeka.
Pochylił się i musnął jej czoło ustami, krótko, prawie niezauważalnie, ale z taką siłą obecności, że mogłoby się przysiąc, że pocałunek ten dotknął nie tylko skóry, ale i duszy.
Zamknął oczy, czując jak jej oddech synchronizuje się z jego, jak serca biją blisko siebie, pewne, mocne, wspólne.
Jeśli miał się gdzieś obudzić przez następne sto lat — to tylko tutaj. W jej ramionach.
Imię i nazwisko: Jane Weller Data urodzenia/Wiek: 14.07.1988, 26 lat Zdolności: Przejmowanie mocy przez krew, manipulacja molekularna, telekineza GXRA 2017 Discord ID: janeweller
Dołączyła: 13 Lip 2007 Posty: 9975
Wysłany: Śro 06 Sie, 2025 23:19
Zamruczała niczym kot, który znalazł właśnie najwygodniejszą pozycję w najcieplejszym miejscu i mógł się ostatecznie w pełni zrelaksować, kiedy przyciągnął ją do siebie jeszcze bliżej. Wydawało się, że ostatniej nocy nie mogli być już bliżej siebie, ale Logan właśnie udowodnił, że jednak się da. I Jane w tym momencie poczuła, że to jest właśnie to, co inni nazywali znalezieniem domu w drugiej osobie. Tej bezpiecznej przystani, której nie potrafią dosięgnąć żadne burze i sztormy. Takie miejsce, w którym jest tylko ciepło i zrozumienie bez słów, gdzie jest pełna akceptacja bez żadnych pytań. Czy tak właśnie odczuwa się pełnię szczęścia?
Kiedy dłoń Logana zaczęła się przesuwać ku górze po jej plecach jej oddech stał się urywany i wręcz drżący, podobnie jak mięśnie na trasie jego dotyku. Jego palce wsuwające się w jej włosy, ich nacisk na tyle jej głowy, gdzie skóra była wrażliwsza... Nie potrafiła zatrzymać tego wręcz elektrycznego dreszczu, który pobudził każdy nerw w jej ciele, pozostawiając ją z rozchylonymi ustami, próbującą złapać oddech i z na wpół przymkniętymi oczami, w których z pewnością nie było nic świętego, wręcz przeciwnie. Jego mruczący, niski głos wypowiadający słowa, o których nawet nie wiedziała jak bardzo chciała je usłyszeć... Ta siła, stanowczość, pewność i nieuchronność z jaką je powiedział... I jego usta na jej czole, tak ciepłe i miękkie... Czym sobie zasłużyła, by mieć go u swego boku, niemal stopionego w jedno z jej ciałem.
Zaśmiała się cicho, kiedy wspomniał o "cholernym świecie". To było tak loganowe, że aż wręcz urocze. Chociaż pewnie by nie chciał być nigdy tak nazwany, co nie zmieniało faktu, że właśnie taki był. Uroczy, ciepły, kochający, silny, niebezpieczny, opiekuńczy. Jane czuła się jakby wygrała główną nagrodę na loterii. Ta jedna wielka szansa na wiele milionów prób i właśnie jej się trafiła.
- Kocham twoją zaborczość - powiedziała cicho, wpatrując się w jego twarz. Udało jej się na tyle wyswobodzić rękę, by móc dotknąć jego policzka, kciukiem lekko muskając jego dolną wargę. - Dzięki niej mogę być tak bezczelnie samolubna i chcieć cię tylko dla siebie. Logan, jesteś tylko mój.
Po raz pierwszy w życiu zadeklarowała, że chce mieć drugą osobę na wyłączność, nawet jeśli to tylko działało w czterech ścianach jej lub jego pokoju, a po jego opuszczeniu, będzie musiała się nim podzielić z resztą świata. Ale z Loganem chciała być samolubna, zazdrosna i zaborcza. Mój ci on!
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
X-Men RPG jest chronione prawami autorskimi - te dotyczące materiału źródłowego należą do Marvela, zaś reszta przynależy do graczy i administracji forum. Zabrania się kopiowania i modyfikowania jakiejkolwiek jego części bez zgody administracji i użytkowników. Forum jest przystosowane do przeglądarek Firefox, SeaMonkey, Opera, Comodo Dragon. Część emotikon dzięki CookiemagiK. Kod wysuwanego panelu by Luxter.