X-Men RPG Forumowa gra RPG oparta o uniwersum Marvela.
Parter - [L] Kuchnia w Instytucie
Storm - Sob 10 Wrz, 2022 20:43 Kiedy Sway pogoniła ją i Mirage do jedzenia, Ororo posłusznie usiadła, choć przy tym cicho zaśmiała się pod nosem, przy stole i zaczęła powoli spożywac swoją porcję zupy. Na szczęście nie zdążyła jeszcze wystygnąć, ale nie była też już gorąca. Miała wprost idealną temperaturę do jedzenia. A nawet, jak nie: głodnemu i tak wszystko posmakuje.
W między czasie, jedząc, Storm wysłuchała obu dziewczyn, co do tego, jakie uprawy widziałyby w ogrodzie Instytutu. Zapisała je sobie w pamięci, na pewno z nich skorzysta. Będzie tylko trzeba dokładnie ocenć, kiedy się za to zabrać. Środek zimy średnio pozwala na hodowanie warzyw i owoców, ale z drugiej strony, śmiało mogliby teraz zrobić sadzonki, które na wiosnę zakopali by w ogródku.
- Mam nadzieję, że uda nam się wygospodarowąć wystarczająco miejsca, a przed następną zimą, być może pomyśleć o jakiejś szklarni, jeśli plony okażą się sukcesem - zgodziła się na to z uśmiechem. - A o arbuzach sobie urządzę z nimi pogawędkę...
Kiedy Sway zapytała, czy ktokolwiek w Instytucie posiada moc, która mogłaby im znacznie ułatwić prace ogrodnicze, Storm na moment zamyśliła się, przeszukując w pamięci uczniów i ich moce. Jak na złość jednak, przez te lata przewinęlo się tylu uczniów, że chociaż miała dobrą pamięć, zwłaszcza do miłych i przyjaznych twarzy, nie potrafiła sobie przypomnieć, kto, i czy w ogóle ktoś obecny w szkole, miałby stosowne umiejętności. Westchnęła cicho, a po jej minie widać było lekki, ledwie widoczny dyskomfort.
- Trzebaby było dokładnie sprawdzić w aktach. Zrobię to w wolnej chwili, teraz i tak jest zima - powiedziała do rozmówczyń z lekkim uśmiechem.Sway - Pią 16 Wrz, 2022 20:12 - O! Dynie! - Sway aż rozjaśniły się oczy. - Akurat na Halloween i możemy urządzić konkurs rzeźbienia dyniowych lampionów. Bez użycia mocy oczywiście, by każdy miał równe szanse. Może Jane by potem utrwaliła pracę zwycięzcy zmieniając dynię w ceramikę czy coś takiego.
Zima zimą, ale przydałoby się przejrzeć plany terenów wokół szkoły, zrobić zdjęcia z góry i wyznaczyć teren pod warzywniak, sad i szklarnię. I najlepiej zrobić to niedaleko jeziora, by łatwo doprowadzić nawadnianie. Sway podchodziła do projektu pragmatycznie i wolała zaplanować wszystko zanim się wbije pierwszą łopatę w ziemię.
- Zgłoszą się - mruknęła, przełykając szybko duży kęs ciasta. - Wystarczy dobrze zachęcić paru silnych. Nie mówcie, że nie chciałybyście się pogapić jak prężą te mięśnie. Marne szanse, by ściągnęli koszulki, ale nawet i w nich będzie to niezły widok. Na taką okazję mogę się poświęcić i zrobić domową lemoniadę.
Sway kochała domową lemoniadę, natomiast niespecjalnie przepadała za żmudnym procesem przygotowywania jej. Ale jeśli by miała na kogo popatrzeć, to gra była warta świeczki.Mirage - Nie 02 Paź, 2022 18:40 Cicho jedząc swoje porcje Mirage uważnie słuchała obu kobiet.
- Bardzo dobry pomysł z konkursem - przyznała.
Indianka zastanawiała się jak to "wszystko ugryść". Nikt nie wspomniał o planowaniu, więc ona miała zamiar to zrobić.
- Zanim coś zaczniemy przygotowywać to proponuję zrobić listę kiedy jakie warzywa i owoce się uprawia i czy można je wcześniej chorować w domu. Chętnie wezmę to na siebie i mogę postawić doniczki u mnie w pokoju i je doglądać. Jednak najpierw proponuję posiedzieć z mapą Instytutu i wyznaczyć teren na nasze przedsiębiorstwo. Mogę rozrysować wszystko. Takie rzeczy wyniosłam z domu. Od zawsze tak postępujemy by wszystko się udało i nie było portem niemiłych niespodzianek. Jesteście za? - zapytała.
W ten sposób Dani skonczyła swój wywód na ten temat. Oczywiście Mirage nie miała zamiaru się chwalić, że takie rzeczy wyniosła z domu. Po prostu chciała stwierdzić fakt.
Później Sway obwieścila, że przydało by się kilku silnych mężczyzn. Jednak Indianka miała inne zdanie niż jej blond koleżanka, bo Moonstar zrobiła by to sama i nie potrzebuje do tego popisujących się chlopaków.
Oczywiście Dani by skłamała gdyby powiedziała, że płcia przeciwna jej się nie podoba jednak kiepską była w relacjach damsko-męskich. Zawsze była przez wszystkich postrzegana jako osoba sama radząca sobie ze wszystkim, po prostu silna babka, która dokopie nie jednemu facetowi.
Jeśli chodzi o ogólne relacje to ciężko ją wyciągać z pokoju lub też ściągnąć z powrotem z dworu. Mirage wolała samotność i wtedy jej było najlepiej. Jednakże człowiek jest istotą spoleczną, więc musi żyć wśrod ludzi. Danielle jednak lubiła bardziej zwierzęta niż swoich pobrańców.
- To kiedy spotykamy się by to wszystko rozplanować? - zapytała.
Zamyśliła się na chwilę przemyślając jeszcze raz by ściągnąć do pomocy chłopców.
- Jeśli trzeba to ja też coś dobrego zrobię by ich zachęcić - zaofiarowała się.Storm - Śro 19 Paź, 2022 21:00 Kiedy Sway zaproponowała konkurs rzeźbienia w dyni, Storm spojrzała na nią z lekkim uśmiechem, a potem cicho się zaśmiała. Zasadniczo, nie był to zły pomysł, zawsze młodzież będzie miała chwilę na coś innego niż trening i nauka, oraz sposób na kreatywny upust swoich emocji i pokazanie swoich osobowości. Była ciekawa, jakie rzeźby zostaną w takim razie stworzone. Na pewno... upiorne.
- Podoba mi się ten pomysł, zdecydowanie wprowadzimy go w życie - poparła, posyłając Sway uśmiech.
Kiedy potem blondynka rozmarzyła się o prężących mięśnie, zapewne bez koszulek, mężczyznach, Storm tylko mocniej się roześmiała. Fakt, jak ka zda kobieta, lubiła patrzeć na wyrzeźbione, męskie sylwetki, ale miała za dużo obowiązków na głowie. Bycie dyrektorką szkoły było znacznie ważniejsze, niż na wpół odziani panowie. Misje, dla niej rzadkie ale jednak, X-Menów miały priorytet nad bicepsami. Przez to też, choć zegar biologiczny tykał i gdzieś tam chciała być mamą, to nie w głowie jej były randki. I tak nie było zbytnio odpowiednich kandydatów.
Potem przeniosła spojrzenie na Mirage. Ta była bardziej konkretna, prosto z mostu i gotowa do pracy. Imponowało to Ororo, ale nie było też niczym dziwnym, ze względu na pochodzenie dziewczyny. Doceniała jej pracowitość i samodzielność. No i dzieliła z nią miłość do przyrody. Na szybko przypomniała sobie, jaki jest dzień tygodnia i jakie mają plany - czy to w szkole czy ogólnie - na najblisze dni.
-Co powiecie na w sobotę w porze kolacyjnej? - zagadnęła, zerkając po rozmówczyniach. - Jeśli znajdziecie kogoś chętnego do pomocy, śmiało zabierzcie i ich.Sway - Sob 22 Paź, 2022 18:08 - Mnie pasuje sobota, ale może po kolacji, co?
Sway planowała najdalej do jutrzejszego południa skończyć zlecenie, a potem miała kilka dni co najmniej bez żadnej pracy programistycznej.
- Myślę, że ziemniaki możemy sobie darować. Za dużo zachodu z ich uprawą, a bez przesady, nie kosztują kroci, tym bardziej, że kupujemy je w ilościach niemal hurtowych, więc i tak po niższej cenie niż w normalnym detalu. A co do sadzonek, to warto postawić osobną szklarnię właśnie na nie. Kontrolowane ciepło, światło, wilgotność i cała reszta i dzięki temu będziemy mieć część warzyw świeżych również zimą. Również trochę owoców. Szczerze mówiąc, to teraz marzą mi się świeże truskawki z bitą śmietaną, polane czekoladą.
Sway się rozmarzyła, niemal czując słodkość tych owoców i kremową konsystencję śmietany. I jeszcze gorącego gofra do tego. Zerknęła na talerzyk i ucieszyła się, że nadal leży na nim spory kawałek ciasta. Zgłodniała od tego wszystkiego i miała wyłącznie ochotę na coś słodkiego. Nie bacząc na maniery pochłonęła w kilku kęsach resztę deseru.
- Najważniejsze - powiedziała, po przełknięciu tego co miała w ustach. - Musimy zdobyć rodzinę trzmieli do szklarni. Inaczej z zapylania zimą nici. No chyba, że pędzelek w dłoń i ręcznie, co jest najgorszym pomysłem świata.Mirage - Nie 19 Lut, 2023 14:08 Dani słuchała wszystko uważnie. W sumie jak na razie to nie ma zbytnich planów to tak naprawdę każda data, która zostanie wyznacz ona pasowała jej.
- Jeśli o mnie chodzi mi pasuje każda data - odrzekła.
Jak coś Mirage się dostosuje. Nie ma tyle rzeczy do zrobienia by nie znaleźć czasu na tak ważne przedsięwzięcie. Indianka zastanawiała się też jak przyciągnął innych x-menów do pomocy.
Zaraz Sway powiedziała o jednej ważnej rzeczy czyli o owadach zapylających.
- Mogę spróbować załatwić je. Tylko musiałabym udać się do mojego rodzinnego domu. Jednakże nic nie obiecuję. Coś jeszcze planujemy? - zapytała.
Dani miała nadzieję, że wszytko się uda i będzie miała zajęcie między nauką, a treningami.
Wyobrażenie sobie, że może zajmować się roślinami i tym co najbardziej jej sprawia przyjemność było nie lada gratką i niezwykłą rzeczą.
Ten zapach ziemi i to, że mogła sobie ubrudzić dłonie. Nie każda kobieta lubi to rodzić. Jednakże ona i te dwie kobiety nie bali się ubrudzenia rąk.
To dobrze, Mirage nie przepadała za wymalowanymi paniusiami co boją się brudny czy też robaków.
Dani pijąc herbatę uśmiechała się szeroko na tą myśl. Poza tym czekała co powiedzą jej towarzyszki.Storm - Sob 18 Mar, 2023 12:16 Ororo gestem przytaknęła na prośbę Sway, a potem spojrzała jeszcze pytająco na Mirage, czy i ona się na to godzi. Kiedy powiedziała, że w sumie jej wszystko jedno kiedy, posłała jej lekki uśmiech i skinęła głową. To chociaż to mają ustalone, pozostała cała reszta.
Myślała jeszcze, kogo poza nimi zaprosić do współpracy. Ona i Mirage na pewno dużo zrobią, Sway też będzie w stanie dużo pomóc, ale we trójkę ich praca będzie się przeciągać, zwłaszcza jak w planach maja postawienie szklarni, gdy tylko znajdą na takową miejsce. Będzie trzeba jakoś szepnąć po szkole i zebrać grupę chętnych, z naciskiem na uczniów z mocą wspierającą ogrodnictwo i silnych mężczyzn.
- Po kolacji w jadalni. - Przyklepała termin i miejsce spotkania. - Jak mówiłam: jeśli znajdziecie kogoś, kto mógłby i chciałby nam pomóc, zabierzcie ich ze sobą.
Potem temat zmienił się z powrotem na ustalanie, co w ogóle chcą. Najpierw szklarnia, bo było to największe przedsięwzięcie. Nie dość, że musieli znaleźć odpowiednie na nią miejsce, to jeszcze zająć się ewentualnie potrzebnymi zgodami (Storm nigdy nie lubiła papierlogii, ale ktoś musi się nią w szkole zająć), a potem jeszcze logistyką potrzebnych rzeczy. Na sam koniec postawić i tu również dylemat, czy zatrudnić ekipę, czy zagonić do roboty uczniów/pracowników, dla których dźwiganie i wysiłek nie stanowi problemu.
- Wyciągnę mapy terenu i wytypujemy odpowiednie miejsce na szklarnie - powiedziała i spojrzała na jedną i drugą z towarzyszek. - W razie czego, przypomnijcie mi o tym po kolacji, dobrze?
Kiedy zostały wspomniane truskawki z dodatkami, Storm aż uśmiechnęła się na samą myśl. Sama by zjadła słodki deser z różnymi owocami jagodowymi! Upiła aż herbaty, by zaspokoić chętkę na słodkie, a uwagę o ziemniakach, słuszną, zanotowała w tym czasie w pamięci. Faktycznie, akurat ziemniaków nie było sensu im sadzić, przy ich cenie i konsumpcji.
Kiedy poruszony został temat owadów, spojrzała na Mirage, która zaproponowała, że tym się zajmie.
- Ile czasu byłoby ci potrzebne?Sway - Nie 07 Maj, 2023 20:33 - Nie zapomnij wyciągnąć też mapy, gdzie instalacje i przyłącza są - Sway powiedziała, wstając by odnieść talerzyk do zlewu. - Głupio by było zacząć kopać fundamenty pod szklarnię i rozwalić rurę od kanalizacji albo wodociągową.
Nie było sensu stawiać innej szklarni niż permanentna, na porządnych fundamentach i zrobionej z odpowiedniej jakości materiałów. Poza tym, skoro miała im służyć głównie w trakcie zimnych miesięcy, to również potrzebowała odpowiednich przyłączy wodnych, elektrycznych i grzewczych oraz podłącza od kanalizacji, by odprowadzać nadmiar wody. Ciągnięcie rur i kabli przez setki metrów też odpadało, głównie ze względu na koszty i czasochłonność. Więc miejsce musiało by być idealne. Blisko przyłączy, z odpowiednim naświetleniem i nie w miejscu gdzie by przeszkadzało w komunikacji. A do tego jeszcze trzeba było zrobić listę tego, co będzie tam uprawiane, by określić rozmiary. Zresztą zawsze lepiej by szklarnia była trochę za duża niż za mała.
A skąd wiedziała, że takie kopanie na ślepo może się źle skończyć? Ano, w jej dzieciństwie była świadkiem rozbudowy jednego domu i widziała jak fontanna ścieków zalała nie tylko teren, ale i sprzęt i biednych robotników. Ale w końcu mogli sprawdzić gdzie kopią.
- Jak coś to znam elektryka z uprawnieniami, więc może mógłby zro... - Sway nie dokończyła, bo pod jej nogami, w podłodze kuchni, otworzył się jeden z portali Blink i zadziałała siła grawitacji.
//ambulatorium [sorki za ucieczkę, ale trzeba się pobawić w doktora, kontynuujcie beze mnie]Mirage - Śro 20 Gru, 2023 17:12 Mirage zastanowiła się chwilę. Jej zdaniem najlepiej by było owady zorganizować jak najszybciej.
- Myślę, że mogę już nawet jutro wybrać się do rodzinnego domu i porozmawiać. Pewnie owady będą, gdy będą kwitnąć rośliny. Pewnie zajmie mi to kilka dni - odpowiedziała.
Złapanie owadów, które zapylały nie było łatwe. Trzeba będzie je połapać, a większość ich żądli, więc Indianka będzie musiała się zabezpieczyć.
Mirage miała zamiar coś powiedzieć, a tu znienacka otworzył się portal Blink pod Sway. Zaraz blondynka zniknęła, więc Moonstar została sama ze Storm.
- Nikt się tego nie spodziewał. Zostałyśmy teraz same. Co robimy? - zapytała ciemnowłosa.
Indianka nie wiedziała czy może Storm ma coś jeszcze zaplanowane na dziś czy nie. Mirage czekała na odpowiedź kobiety.Storm - Pią 31 Maj, 2024 13:20 - Tak, to też wyciągnę - potwierdziła Ororo prośbę Sway.
Lepiej nie robić dużej demolki na terenie Instytutu, skoro można ją było zmniejszyć do minimum przez dobre przygotowanie i wiedzę, co, gdzie i jak idzie. Dzięki temu można też odciąć koszty, a niestety przy mocno wymagających uczniach pod wieloma kontami, każdy dolar się liczy. Szklarnia też powinna być w takim miejscu, by ewentualne przyłącza potrzebnych mediów były blisko, ale też nie przeszkadzała kablom/rurom czy innym elementom infrastruktury nie do ruszenia.
Nie mniej, na samą myśl o szklarni, Munro się już cieszyła. Liczyła też, że przynajmniej część uczniów będzie podzielać ich entuzjazm i z własnej woli wesprą projekt i pomogą w budowie, a gdy ta się zakończy, pomogą przy samych uprawach warzyw czy owoców.
Na słowa o elektryku z uprawnieniami już miała skomentować, by Sway skontaktowała się z nim w jej/Instytutu imieniu, ale ani nie zdążyła tego skomentować, ani sama blondynka dokończyć wypowiedzi, bo ją... wessało. Tak szybko, że Storm nawet nie zdążyła podejrzeć, gdzie, choć zauważyła że portal był Blink.
- Widać była pilnie potrzebna... - skomentowała Storm, przenosząc spojrzenie na Mirage i zastanowiła się nad jej pytaniem. - Szklarnię zaplanujemy później, mniej więcej plan na uprawy mamy... - zaczęła myśleć na głos, by to pomogło jej zebrać myśli. - Owadami masz się zająć. Pasieki dla pszczół budujemy własnoręcznie, czy rozglądamy się za już gotowymi? - zapytała tylko.
Ule czy inne pasieki lepiej było mieć już gotowe jakkolwiek, zanim owady się wprowadzą...Yuriy Morozov - Wto 06 Sie, 2024 19:52 //pierwszy post
- Oro… znaczy się pani Munroe. Czołem! – gdzieś tam w międzyczasie 18 letni wyrostek (aka młodzieniec, jeśli ktoś woli, zwał jak zwał, jeden pies) wsadził najpierw głowę, potem wparował do kuchni. Trochę zmiętolony, w t-shircie, jeansach. Nic specjalnie się wyróżniającego.
Dosłownie chwilę potem młynek zawył, jękliwie mieląc kawę, gdy się do niego dorwał.
- I Czejenka? Cześć! – dorzucił, zauważając i dziewczynę. I wciąż zupełnie nie rozróżniając Dakotów od Czejenów czy innych Apaczów.
- Pani dyrektor, jest sprawa – odwrócił się, jak zawsze przypominając sobie o tytułach najpewniej gdy czegoś chciał. – 5-7 czerwca będzie Governors Ball Music Festival na wyspie Randala. Będzie Lana Del Rey, Florence + The Machine, Björk i parę innych kapel grało... Nie będzie problem wyrwać się i zostać w zgniłym jabłku na ten czas? Prześpię się u kumpla, mieszka w południowym Bronxie przy St. Mary’s Park – rzut beretem od wyspy. Pojechałbym w czwartek wieczorem 4, wróciłbym najpewniej w poniedziałek 8.
- W ogóle w tym roku lato zapowiada się wypas, do października trwa też Sommer Stage – uśmiechnął się, wyraźnie zadowolony. Zaletą mieszkania blisko Nowego Yorku było to, że nie brakowało koncertów i podobnych imprez. A odkąd zrobił prawko i uzbierał w końcu na auto i Instyt Xaviera przestał być aż taką czarną du... no miejscem dalekim od każdego innego centrum cywilizacji, odkąd te niecałe 60 mil przestało robić problem nazywany dojazdem.
Tak, najpewniej też oznaczało to, że takich próśb w najbliższych kilku miesiącach będzie więcej.
- Chce ktoś kawy jeszcze? Zmieliło się za dużo... – nie wiedzieć czemu pokrętło ilości przestawiło się z ustawienia na 2 kawy na… więcej. Zdecydowanie na tyle więcej, by zmielić ilość wystarczającą na dodatkowe dwie albo i cztery kubki.Morph - Pią 30 Sie, 2024 22:42 /początek
Jako prowadzący zajęć aktorskich, Morph przystał na pomysł uczniów, żeby na deskach szkolnego tarasu wystawić sztukę o Avengersach. Dzieciaki uwielbiały tych bohaterów, których opiewano w telewizji. W przeciwieństwie do X-Men, byli bardzo popularni, jak celebryci i z pewnością mieli mniej sekretów. Ich początki były dobrze znane na całym świecie. Scenariusz napisał się praktycznie sam.
Każda rola była już obsadzona. Uczniowie ćwiczyli kwestie, tworzyli rekwizyty oraz odgrywali sceny. Szaroskóry był dumny ze swoich uzdolnionych aktorów. Mimo, że do mistrzowskiej gry aktorskiej było im daleko, byli kreatywni i mieli mnóstwo zapału. Z entuzjazmem przyjmowali jego sugestie.
W przerwie od nadzorowania próby, Morph stwierdził, że potrzebuje kawy, więc udał się do kuchni. Ale do pomieszczenia nie wszedł łysy mutant. Do towarzystwa dołączył wysoki mężczyzna o długich blond włosach, bujnym zaroście i niebieskich oczach. Za nim powiewała czerwona peleryna, a w dłoni dzierżył wiarygodną kopię mitycznego Mjolnira. A jakże, był to Thor Odinson w pełnej krasie! Rozejrzał się po zgromadzonych z wyniosłym uśmiechem.
- Witajcie, Midgarczycy! - zagrzmiał nisko. Skierował wzrok na młodzieńca obsługującego ekspres do kawy.
- Doskonale się składa, przyjacielu. Chętnie się z tobą napiję - oznajmił i podszedł bliżej, górując nad ciemnowłosym mutantem. Sięgnął do suszarki na naczynia i postawił na blacie… kufel. - Nawet Bóg Gromów musi się czasem doładować. - Zerknął na Storm i mrugnął okiem do drugiej władczyni piorunów w tym pomieszczeniu.Yuriy Morozov - Pon 02 Wrz, 2024 17:29 Lekko zaskoczony zamrugał, wyraźnie nie nie kojarząc, od kiedy mają w instytucie Thora. Bo Asgardczyka trudno było nie rozpoznać, biorąc pod uwagę cały szum jaki Avengersi robili wkoło siebie.
Czy może nie Avengersi a kosmici? Rany, chyba nie, to była ta kolejna grupa z gadającym szopem i chodzącym drzewem lądującym w ogródku…
Mniejsza z tym, instytutu stworzony przez łysego profesora przyzwyczajał do dziwnych gości i jeszcze dziwniejszych sytuacji.
- Uważaj приятель, byś zaraz nie zmienił się w gromowładnego pudla, jak Ororo się wkurzy – drobna manipulacja powietrzem sprawiła, że nowo – przybyły mężczyzna mógł to usłyszeć, będąca w kuchni kobieta – już nie.
Z niedowierzaniem spojrzał na kufel. To na ekspres. To jeszcze raz na kufel. Ale tylko na chwilę łapiąc zawieszkę, najpewniej zastanawiając się jak zmieścić kufel pod kranikiem ekspresu. Kubek od biedy wchodził.
Kufel…?
- Jasne. Robi się – Nabił największą kolbę, jaka była, postawił kufel zupełnie obok ekspresu, po czym… włączył urządzenie bez podstawienia niczego pod kran. To zaterkotało i zaczęło po chwili lać stróżkę czarnego naparu.
Który jednak zamiast spadać na podstawę wciągany był w coś rodzaju tunelu powietrznego i by ostatecznie ciurkać w naczynie, które sobie Asgardczyk wybrał.
- Wstrząśnięta i zmieszana, przykro mi, albo wszystko albo nic – mruknął lekko rozbawiony rysując końcem mini trąby powietrznej serduszko z pianki na świeżym naparze.Storm - Czw 19 Wrz, 2024 14:42 - Cześć, Yuriy. - Storm przywitała się z uśmiechem z chłopakiem.
Uśmiechnęła się cieplej, gdy ten przywitał się z zamyśloną i milczącą Mirage. Cóż, zależało jej, by jej uczniowie mieli między sobą przyjacielskie relacje, a potencjalne i istniejące spory zawsze próbowała rozwiązywać dyplomacją i w miarę możliwości, żeby uczniowie rozwiązywali je między sobą sami, stąd miło jej było widzieć, że po prostu się dogadują i tych sporów nie ma.
Miała nawet poruszyć jakiś temat, jak Rusek zaczął dość szybko i dużo mówić. Aż patrzyła na niego mrugając oczami, próbując nadążyć. Za młodzieżą jednak się chyba nie nadąży. I za popkulturą jak widać, bo o ile niby nazwiska przez niego wymienione były przez nią kojarzone, to na pewno nie słuchała ich muzyki...
Miała mu coś nawet odpowiedzieć na ten temat, jak nagle zmienił go na kawę. Miała nawet przejąć w tym pałeczkę, doskonale wiedząc o "przypadłości" chłopca, i samej zrobić wszystkim ciepły napitek, ale w ten czas do kuchni wszedł... Thor.
Storm od razu lekko zmarszczyła podejrzliwie czoło, choć na ustach miała lekki uśmiech. Nie komentowała jednak tego. Na puszczenie jej oczka tylko zaśmiała się pod nosem z ciepłym uśmiechem. Cóż, na swój sposób było to urocze i może by pociągnęła tę próbę flirtu, ale nie na obecną chwilę nie w głowie jej była gra aktorska, ani tym bardziej flirty. Nie mniej, nawet ona musiała przyznać, że na tak subtelne gesty może zrobić się cieplej na sercu i milej na duszy. W odpowiedniej sytuacji...
- Kawy nie zabraknie - zapewniła tylko, widząc jak ten podstawia spory kufel, a potem zaczęła obserwować Morozova, jak z tego wybrnie.
Widząc, jak używa do tego odpowiednio nakierowanego wiatru, tylko pokiwała z uznaniem i dumą głową. To było naprawdę ciekawe, ale jednocześnie idealne zastosowanie mocy. No, o ile ktoś lubi wstrząśniętą kawę, ale to raczej nie było problemem?
Na serduszko z pianki znów się zaśmiała cicho i melodyjnie pod nosem, wstając i zajmując się pozostałymi kawami, dla pewności że wszystko pójdzie sprawnie. Przy okazji wyjęła też jakąś przekąskę z jednej z szafek i postawiła na stole po przesypaniu do miski.
- Na pewno będzie smaczna - rzuciła do obu panów. - Kreatywnie - dodała z uznaniem do chłopaka.Morph - Pon 23 Wrz, 2024 21:55 Zaskoczenie na twarzach zgromadzonych sprawiło zmiennokształtnemu niemałą satysfakcję. Większość mieszkańców instytutu była już przyzwyczajona do jego figli, ale cieszyło go, gdy choć na moment udało mu się kogoś nabrać. Odgrywając charyzmatycznego księcia Asgardu, nie musiał nawet ukrywać zadowolenia, maskując go dumnym uśmiechem celebryty.
- Dla ciebie Pani Ororo, kolego - pouczył cicho młodzieńca, poklepując go niepozornie po ramieniu.
Zupełnie nie przejął się ostrzeżeniem, które uznał za bezpodstawne. Za to nie mógł przymknąć oka na sposób, w jaki uczeń odnosił się do dyrektorki. Nie przeszkadzało mu, kiedy młodzi spoufalali się z nim, ale Storm należało się zdecydowanie więcej szacunku.
Napełnienie kufla kawą stanowiło wyzwanie, którego podjęcia Morph nawet nie oczekiwał. Z rozbawieniem obserwował, jak Yuriy przymierza się do zamówienia. Zauważył, że białowłosa również była zaintrygowana zmaganiami ucznia. Już miał się nad nim zlitować i wymienić naczynie na coś bardziej przyziemnego, ale młodzik wykombinował jakieś rozwiązanie i przyjął zlecenie.
Zawsze miło się oglądało, jak młodsze pokolenie używa swoich mocy w ciekawy sposób. Asgardzki impostor nie był pewien, na czym polega dar młodego baristy, ale jego precyzyjność była imponująca.
- Wygląda zacnie - ocenił z uznaniem, przyjmując napitek ozdobiony miłosnym wzorem. Uniósł go w kierunku ciemnowłosego. - Twoje zdrowie.
Przyłożył kufel do ust i wychylił, pociągając pojedynczy, długi łyk. Była wciąż gorąca, ale całkiem smaczna. Jak za sprawą magicznego napoju, jego postać nagle zmieniła się diametralnie - był teraz znacznie drobniejszym mutantem o białej skórze i lśniącej łysinie. Uśmiechał się chochlikowato.
- Dobra robota, приятел - pochwalił chłopaka, naśladując jego głos. Usiadł przy kuchennym stole i postawił kufel przed sobą.
- Skoro już na ciebie wpadłem, Storm - zagaił do ciemnoskórej, która właśnie wyłożyła ciastka na blat. - Chciałem spytać, czy koło teatralne mogłoby pożyczyć parę drzewek z oranżerii na potrzeby przedstawienia? Obiecuję, że wrócą w nienaruszonym stanie.
Coraz bardziej wczuwał się w rolę nauczyciela i było mu z tym… dziwnie. Miał wrażenie, że kapcianieje. Jednego dnia jesteś śmieszkiem drużyny, a drugiego opiekujesz się bandą nastolatków.Yuriy Morozov - Wto 24 Wrz, 2024 20:36 - Przynajmniej wiadomo, że żadnej draki nie będzie na razie – mruknął rozbawiony, widząc transformację mutanta. Niespodziewane wizyty w instytucie często gęsto nie zapowiadały niczego specjalnie dobrego – jakoś tak bywało, że zbyt często podczas krótkiego pobytu chłopaka tutaj niespodziewani goście równali się kłopotom. Czy może to kłopoty oznaczały niespodziewanych gości.
Całkiem przydatna umiejętność w gruncie rzeczy, tak na marginesie.
- Zamieniłbyś się lepiej w Naye Rivere albo inną Gigi Hadid zamiast jakiegoś przerośniętego pudla z młotkiem.. – wyrwało mu się, pewnie na zasadzie – najpierw chlapnę, potem pomyśle.
No ale z drugiej strony. Ładne dziewczyny są ładne. Nie jacyś młotkowi.
Skoro się okazało, że i Morph ma romans do Ororo, zwyczajnie zajął się własnym kubkiem z kawą. W sumie – ciężkie życie dyrektorki takiego cyrku, zawsze ktoś coś chce (nie, żeby sam był wyjątkiem) – ciekawa, czy chociaż dobrze płacą za wieczne zawracanie głowy.Storm - Czw 07 Lis, 2024 17:21 Na skarcenie Yuriy'ego Storm tylko spojrzała na samego ruska kątem oka, sprawdzając jej reakcję. Ten jednak w żaden sposób na to nie zareagował, ale mimo wszystko uśmiechnęła się lekko pod nosem na sam fakt cichego zwrócenia uwagi.
Niby dobrze zrobił, ale w sumie teraz było to luźne, spontaniczne spotkanie, a nie oficjalna wizytacja w gabinecie, gdzie sama by wymogła należytą tytulaturę. Nie do końca lubiła nadmiernej oficjalnej otoczki względem jej osoby. Chciała, by uczniowie (ale też nauczyciele, choć przede wszystkim uczniowie) się czuli przy niej swobodnie i nie bali się z nią rozmawiać
Co do mocy... Każda może być albo bardzo przydatna, albo zupełnie bezsensowna. Zależy od jej szczegółów i tego, jak kreatywnym się jest w jej wykorzystaniu. Źle lub głupio wykorzystana, nawet potężna i ogólnie użyteczna moc, będzie mniej efektywna/przyjazna niż dobrze użyta umiejętność, która pozornie się nie nadaje do niczego. Kwestia inwencji twórczej, sytuacji i doświadczenia.
Na toast kawą sama upiła łyka ze swojej z cichym chichotem, a potem spojrzała na Morpha, gdy pytał ją odnośnie swojego projektu. Na jego pytanie skinęła głową. Nie miała z tym żadnego problemu, bo wiedziała, że raczej będą zadbane przez tą grupkę. Oby!
- Oczywiście. Tylko, proszę, niech wrócą do oranżerii całe... - odpowiedziała z lekkim uśmiechem.
Jeśli chodzi zaś o niezadane pytanie chłopca: płacą ile płacą, na życie wystarcza. Storm nie narzekała, poza tym i tak żyła skromnie. Nie było jej wiele potrzeba do szczęścia, zwykłe minimum i okazjonalna pierdołka na poprawę nastroju w zupełności jej wystarczyła. Większość wypłaty i tak wkładała z powrotem w Instytut.
A że cały czas coś ktoś od niej chce i gdzieś jest potrzebna: zdążyła się przyzwyczaić. W części rzeczy i tak ją wspierają pozostali, więc nie była w tym sama, mimo wszystko, a to dużo ułatwiało i pozwalało jej kupić te parę minut dziennie na medytację.
Dopiero na prośbę Yuri'yego Ororo spojrzała na niego lekko zaskoczona (ale nie aż tak, w końcu dobrze wiedziała jak hormony potrafią buzować za młodu!) z lekko rozchylonymi ustami. No to akurat już było nieco mniejszym szacunkiem, niż zwracanie się do niej po imieniu...
- Ej! - tym razem to Storm skarciła nastolatka. - Trochę szacunku. I do nauczyciela i dla Avengersów...
Większego wykładu nie zamierzała tu odprawiać. Po prostu chciała zwrócić na to uwagę i nic więcej. Choć pewnie i tak wejdzie jednym uchem, a wyjdzie drugim dość szybko, więc...Mirage - Pon 06 Sty, 2025 08:28 Dani nie spodziewała się, że do kuchni po odejści Swat przybędą jeszcze jakieś nowe osoby. Jednakże akurat to miejsce często było rozkwytywane. Jak nie przez osoby co zgłodniały to także przez kawoszów. Jak się okazało owa przybyła dwójka zalicza się do tej drugiej grupy ludzi.
Osobiście Mirage to nie przeszkadzało, tylko fakt, że im przerwali rozmowę na początku trochę ją zirytował. Jednakże szybko doszła do wniosku, że kuchnia to miejsce otwarte dla wszystkich. To, że akurat Indianka była tutaj ze Storm i przybyły "randomowi' osobnicy to nic. Tak czy siak trzeba będzie podzielić się tym miejscem.
- Cześć Rusku! - odpowiedziała Dani.
Jakoś nie kojarzyła z imienia tego młodego chłopaka. Jednakże po akcencie stwierdziła, że pewnie pochodzi z Rosji. Jeśli nie to będzie później będzie się tłumaczył. Poza tym jak widać Mirage też nie znał po imienia, więc jakby powiedzieć są kwita. Zdaniem Moonstar w żaden sposób go nie obraziła to nie miała co się martwić jeśli o to chodzi.
Dani nie zaproponowano kawy, więc siedziała w ciszy i obserwowała zachowania nowo przybyłych.
Mirage jakby postać drugiego mężczyzny skądś kojarzyła, ale... jakoś w danej chwili nie mogła sobie przypomnieć. Może gdyby usłyszała jak się nazywa to wtedy by wiedziała z kto to jest. Jednakże wypadało by grzecznie się przywitać ze starszym mezczyzną. Może później zapytała Panią Ororo kto to jest, bo widać, że raczej oboje się znają.
- Witam, witam jednego z członków Asgardu - przywitała się.
Może i Indianka stara się być towarzyska, ale jakoś w tej danej sytuacji nie bardzo wiedziała jak dalej zagadać do tej dwójki. Miała nadzieję, że sterszego mężczyzny tym przywitaniem nie urazi. Jakoś Mirage nie miała ochoty w żaden sposób robić tu sobie wrogów.
Następnie Moonstar po prostu czekała na dalszy rozwój sytuacji.Yuriy Morozov - Wto 14 Sty, 2025 10:25 - Aj, aj pani profesor! Melduję, że jestem zawsze pełen szacunku i dla nauczycieli i dla avengersów i dla wszystkich innych istot specjalnej troski. Jak bozię kocham, serio serio! – chłopak stuknął obcasami jak w w wojsku i zasalutował jak na filmach z defilady.
- O. Myślałem, że jesteś na mnie wkurzona, za nazwanie cię Apaczką kiedyś i wciąż do mnie nie odzywasz! To mogę ci nawet zrobić kawę z tej okazji. O ile też nie zamierzasz zażyczyć sobie kufla zamiast kubka. Swoją drogą kto by chciał pić takie rozwodnione siury… - chłopak uśmiechnął się, absolutnie nic nie robiąc sobie z obecności ani Storm ani Morpha.
Właściwie to nabijając wręcz z tego ostatniego w najlepsze.Morph - Wto 14 Sty, 2025 21:04 Zupełny brak odzewu ze strony ucznia był zaskakująco rozczarowujący. Ani pokory, ani ciętej riposty, a Morph chętnie przyjąłby oba warianty. Może ta jego sztuczka z wiatrem ogłuszała go samego? Pozostało tylko optymistycznie założyć, że przekaz jednak dotarł i jednocześnie przygotować się na to, że trzeba będzie go powtórzyć.
Mężczyzna uśmiechnął się wdzięcznie do Ororo, gdy wyraziła zgodę na wypożyczenie swojego zbioru roślin w roli rekwizytów.
- Dziękuję ślicznie. Wrócą w nienaruszonym stanie - zapewnił. Pewnie mogliby się obejść bez prawdziwych roślin, ale tło z prawdziwymi drzewkami i krzewami zrobi na pewno większe wrażenie.
Blade czoło zmarszczyło się znacznie na sugestię Ruska. Gdyby miał brwi, znajdowałyby się teraz wysoko w górze. Nie spodziewał się tego typu bezczelności ze strony ucznia wobec nauczyciela i to w obecności dyrektorki. Chociaż bardziej był pod wrażeniem jego impertynencji niż czuł się urażony. Opróżnił kufel do połowy, gdy Storm ochrzaniała dzieciaka w jego imieniu.
- Słuchaj, kolego. Gdybym chciał, żebyś się do mnie ślinił, może bym tak zrobił. Ale nie wypada mi flirtować z uczniami. - Przywdział teatralny uśmiech i wzruszył bezradnie ramionami.
Przewrócił oczami słysząc kolejne wygłupy szatyna udającego pokornego i rzucił białowłosej porozumiewawcze spojrzenie. Jego kpiny zaczynały być męczące. Jeśli już chciał być irytujący, mógłby chociaż być przy tym zabawny. Morph w życiu nie przyznałby, nawet przed samym sobą, że jeszcze parę lat temu zachowywał się podobnie.
- Nie mam pojęcia. Pewnie ktoś, kto nie pije kawy z ekspresu, który utrzymuje proporcje dla całej objętości napoju - odpowiedział na pytanie, które nie było skierowane bezpośrednio do niego i upił kolejny łyk swojej nienagannie zaparzonej kawy.Storm - Czw 23 Sty, 2025 14:52 Storm spojrzała kątem na Mirage. Nie komentowała jej ciszy, nie komentowała jej braku interakcji z pozostałymi. Po prostu chciała się upewnić, czy wszystko jest w porządku, tak na wszelki wypadek. Na szczęście się wszystko w porządku zdawało w istocie, a Indiankę po prostu... swoiście zamurowało. Cóż, lekko jej się nie dziwiła, jak wcześniej było wspomniane: Avengersi w szkole to zwykle była zła wiadomość.
Sama Ororo, jako dyrektorka, nie mogła sobie pozwolić na nieogarnianie chaosu. Musiała wiedzieć o wszystkim, wszystkich i jeszcze stosownie do tego podejmować decyzje czy kroki. Na szczęście tutaj krokiem było po prostu dokończenie kawy w miłym towarzystwie.
Nie mniej, i tak posłała Dani lekki, uspokajający uśmiech.
Na reakcję Yuriy'ego białowłosa tylko przesunęła dłonią po twarzy. No cóż, po prostu nie do końca jej się podobało to, jak ujął to w słowa chłopak. Nie mniej, nie będzie karcić przy reszcie. Nie miało to sensu, poza tym, i tak dość niedługo się będą widzieć na lekcji prywatnej.
- Spocznij, żołnierzu - powiedziała tylko, spokojnie, choć gdzieś tam z nutą zwrócenia uwagi, ale może tez nieco rezygnacji. - Nie mów, że go masz, tylko go okazuj.
Potem przeniosła spojrzenie na Kevina. Wiedziała doskonale, że kwiatki pod jego opieką nie ucierpią, a nawet jeśli, to będzie umiał się tym stosownie zająć. A nawet jeśli, to i tak o ile roślin jej szkoda, to nie jest to nic, czego nie można będzie zastąpić, w przypadku uszkodzenia.
Stad po skinięciu głową z uśmiechem powiedziała do Morpha:
- Na pewno odpowiednio o nie zadbasz.
A potem zamilkła, gdy temat znów rozwinął się między panami, o kobietach i kawie. Na to, jak ubrał to w słowa rusek, spojrzała na niego karcąco, ale znów: chciała, by uczniowie się czuli tu luźno i mogli być sobą. Nie narzucała zbyt wielu zasad, więc ograniczyła się do spojrzenia. Najwyżej potem porozmawiają o tym.
Kiedy panowie zaczęli mówić o kawie, spojrzała na zawartość swojego jeszcze nieco pełnego kubka.
- Albo ci, co wolą słabszą... - dodała swój pomysł Storm.
A potem również pociągnęła łyka. Jej kawa zdążyła nieco przestygnąć, ale i tak była jeszcze odpowiednia do picia i dokończenia jej, co miała zamiar zrobić. Nie ma marnowania picia i jedzenia w Instytucie!