To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
X-Men RPG
Forumowa gra RPG oparta o uniwersum Marvela.

X-Men - Undine

Undine - Sob 04 Sty, 2025 18:10
Temat postu: Undine
Imię i nazwisko: Joyce Sarah Goddriche
Pseudonim: Undine
Data urodzenia/Wiek: 24 listopada 1990 / 25 lata
Pochodzenie: Peacock / Michigan / Stany Zjednoczone
Postać kanoniczna: nie


Wygląd: Urocza osóbka mająca 167 centymetrów wzrostu, twarz dziecka obsypaną garścią piegów (które ozdabiają dodatkowo jej ramiona), brązowe oczy zerkające na świat z zaciekawieniem, nierzadko także z pogardą oraz krótko ściętą czuprynę okalającą jej twarz zazwyczaj w kolorze truskawkowego blondu. W momentach, kiedy używa swoich mocy przez dłuży okres, jej włosy zmieniają kolor na rudy.
Jej uroda jest dość specyficzna. Mimo że ma już 25 lata inni uważają ją za o wiele młodszą. Może to przez duże oczy, jasną cerę i ogólnie z pozoru dość delikatną budowę ciała?
Uwielbia jeansowe kurtki, swetry z szerokimi rękawami, za duże koszulki. Nie przepada za zbyt oficjalnym ubiorem. Eleganckie marynarki czy koszule z kołnierzykiem mogłyby dla niej w ogóle nie istnieć. Najważniejsze dla niej jest poczucie wolności i swobody nieograniczane przez obcisłe kreacje.

Charakter: To dość trudny temat... Często opanowana, małomówna, spokojna, niekiedy nawet można powiedzieć, że jest obojętna na to, co dzieje się w okół. Woli trzymać się z boku. Czasem się uśmiechnie czy też spojrzy zalotnie. Ale to tylko gra. Wszystko tylko po to, by zakręcić sobie ofiarę wokół palca i mieć z tego jakieś korzyści. Nawet jeśli ma się to skończyć jedynie zabawą, a na tym jej zazwyczaj zależy. Śmiało można ją nazwać sadystką. Nie raz już z wykorzystaniem swoich mocy czy też nie, znęcała się nad przypadkowymi osobami, a wszystko to, by utwierdzić siebie w przekonaniu, że jako mutant może być lepsza od zwykłego człowieka bez uaktywnionego genu. Lubiła być lepsza. Na tym głównie budowała swoją osobowość od pewnego okresu w jej życiu. Przyzwyczaiła się więc do tego, że wszystko musi iść po jej myśli. Być może odziedziczyła to po ojcu.
Zawsze stara się być samowystarczalna. Nie lubi być zależna od kogoś, a jeśli już, to ona musi stawiać warunki. Chociaż czy ktoś chciałby wchodzić w jakiekolwiek układy z kimś takim jak Undine? Ona sama w to wątpiła. Była sama dla siebie.

Historia: Pierwsze dziesięć lat jej życia były niemalże sielankowe. Mała Joyce cieszyła się zabawami lalkami Barbie, kucykami, biegała po trawnikach sąsiadów puszczając bańki mydlane. Nic nadzwyczajnego. Do czasu aż się nie okazało, że jej matka już od jakiegoś czasu miała kogoś na boku. Joyce nie robiło to większej różnicy, była jedynaczką, więc czas i tak spędzała głównie sama. Zmieniła się jednak drastycznie sytuacja w domu. Ojciec, który niegdyś zajmował się pracą na budowie w okolicznych miastach, teraz przesiadywał w domu by mieć kontrolę nad swoją rodziną. Często temu towarzyszyły kłótnie czy przemoc. Nie raz zdarzyło się by mężczyzna podniósł rękę gdy coś szło nie tak jak by tego oczekiwał.
Joyce wytrzymała w lęku sześć lat. Była młoda, jednak w wieku 16 lat rozumiała więcej niż by chciała. Słuchała tylko przepychanek, bluzgów i niekiedy nie wierzyła, że to naprawdę jej rodzice. Aż pewnego dnia nie wytrzymała napięcia. Gdy po przygotowaniu razem z mamą kolacji ojciec znów zaczął krzyczeć, tym razem to Undine mu odpowiedziała. Wraz z krzykiem, zaciśniętymi w pięści dłońmi i myślami przepełnionymi złością, zaatakowała rosłego mężczyznę mocą, o której nie wiedziała. Kran w kuchni dosłownie wybuchł, woda w dzbanku sama zaczęła się poruszać, a świeżo zaparzona w kubkach herbata wzniosła się pozostawiając naczynia puste. Impuls jaki nią kierował był na tyle silny, że woda, która pod wpływem mocy dziewczyny stworzyła jednolity strumień, zdołała przewrócić mężczyznę. Nie miała pojęcia jak do tego doszło. Nie wiedziała nawet co się stało, i czy to była jej sprawka.
W każdym bądź razie tego wieczoru nie wspomina dobrze. Nabawiła się wówczas blizny na prawej łopatce po tym jak wściekły ojciec, prawdopodobnie z niemałą satysfakcją, cisnął nią o ścianę.
Po kilku dniach Joyce trafiła pod opiekę dziadków. Nim zauważyli - jej już nie było. Zabrała ze sobą jedynie plecak wypchany po brzegi ubraniami, niewielkim zapasem jedzenia, dziecięcym kocem, który swoją drogą był jej jedyną pamiątką oraz kopertę z oszczędnościami dziadków. Straciła wszelkie kontakty z rodziną, nie miała nawet zamiaru do tego wracać. Pierw autostopem starała się dotrzeć jak najdalej od rodzinnej, niewielkiej miejscowości. Udało jej się dostać do Detroit. Tam zatrzymała się u staruszki prowadzącej sklepik z żywnością ekologiczną, a właściwie, głownie z warzywami z jej ogródka. Przez ponad dwa lata pomagała jej i dzięki temu nieco zarabiała, jednocześnie pomieszkując u kobiety na poddaszu. Nie miała na co narzekać, właściwie nie zwracała specjalnie uwagi na warunki. Nie musiała się przynajmniej tułać i pomieszkiwać w kartonach, a w wolnych chwilach powoli opanowywała swoje moce.
Gdy kobieta zmarła Joyce musiała się wynieść z poddasza ponieważ budynek został przeznaczony do rozbiórki. Przeciągała swoją wyprowadzkę tak długo jak mogła, jednak nie mogła czekać w nieskończoność. Z oszczędności udało jej się zakupić bilet do Nowego Yorku gdzie wynajęła niewielkie mieszkanie. Zaczęła dorywczo dorabiać, nigdy nie pracując w jednym miejscu dłużej jak trzy miesiące. Była nieufna, wolała się trzymać na uboczu. Nigdy nie zdradzała kim jest i co potrafi, chociaż zdarzało się, że znęcała się nad przypadkowymi ludźmi, zwłaszcza gdy czuła się zagrożona. Tak trafiła na Asmo, który przez niemal 4 lata wpajał jej powoli dobre wartości i budował zaufanie. Ukształtował nieco jej spaczony w dzieciństwie umysł, pomagając przy tym nieco lepiej kontrolować moce. Mimo to nie szczędziła sobie "zabaw" z użyciem swoich umiejętności. To był właśnie ten okres, kiedy chcąc nie chcąc budowała swoje poczucie wartości, i w jakiś sposób też wyższości nad przeciętnym mieszkańcem Nowego Yorku.
Wszystko zmieniło nieco obrót w okolicach 2012/2013 roku kiedy to musiała zmierzyć się z demonami (dosłownie!) i kilkukrotnie otarła się z tego powodu o śmierć. Nabawiła się wówczas traumy związanej z tymi wydarzeniami. Na skutek tego poznała Askela, z którym wyjechała do Bostonu, niestety kontakt z nim się urwał i wróciła do NY z nadzieją, że uda jej się wrócić do poprzedniego życia.

Zdolności: manipulacja wodą - jest w stanie manipulować wodą w stanie ciekłym znajdującą się nie dalej jak trzy metry od niej. Bez problemu jest w stanie utworzyć wybrane kształty z zebranej cieczy, panuje też nad cząsteczkami w organizmach żywych w odległości do półtora metra (u ludzi może na moment wpłynąć na ciśnienie i objętość krwi, nawilżenie oczu czy płuc, regulację temperatury ciała. Jest to jednak chwilowe i wymaga od niej więcej siły. W przypadku roślin wpływa na kondycję rośliny, ilość wody w komórkach). Na razie nie jest w stanie kontrolować mocy dłużej jak pół godziny bez przerwy. W trakcie używania przez nią mocy jej włosy zmieniają kolor na rudy (kolor pojawia się stopniowo od nasady aż po końce); efekt ten utrzymuje się do 15 minut w zależności od długości używania mocy. / opanowane w 55%

Rodzina:
Amanda Goddriche / 57 lata / matka
Daniel Goddriche / 60 lat / ojciec

Inne:
- Jeśli nie musi - nie posługuje się swoimi prawdziwymi danymi. Każdemu przedstawia się jako Undine
- Przez sytuacje mającą miejsce w ostatnich latach prześladują ją koszmary; cierpi na bezsenność i boi się ciemności

Wybrana ranga: Individuals

Na avatarze jest: Rhiannon McConnell

Today we don't fight for one life, we fight for all of them.

Jane - Sob 04 Sty, 2025 19:28

Uzupełnij profil, dopisz się do grupy (link pod logo) oraz załóż temat w Komunikacji, a jeśli chcesz to i w Kartotece.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group